Superflatlandia

Superpłaszczaki

Płaszczaki1) – to popularnonaukowa nazwa oznaczające istoty istniejące w przestrzeni dwuwymiarowej (np. na płaszczyźnie lub powierzchni kuli). Po raz pierwszy tematykę życia na płaszczyźnie poruszył angielski teolog i znawca literatury Edwin Abbott w 1884, w swojej książce pt. Flatlandia. Tematyką płaszczaków zajmował się m.in. Amerykanin Alexander Dewdney, który pod koniec lat 70. XX wieku opublikował szereg prac, w których udowodnił, że rzekomy świat płaszczyzny może naprawdę istnieć

Już ponad 120 lat minęło od ukazania się rozprawy o płaszczakach. Nauka od tego czasu poczyniła od tego czasu znaczne postępy i czas uzupełnić dane o dwuwymiarowym Świecie płaskich istot. Być może pozwoli to na powiększyć stan naszej wiedzy?

Co się zmieniło?
Edwin Abbott w 1884 r. nie wiedział nic o podzielności atomu, o kwantowości zjawisk fizycznych i o Wielkim Wybuchu. O akceleracji ekspansji Wszechświata wiemy od kilkunastu lat. Jest to jak dotąd nie wyjaśniona zagadka. Do frustracji doprowadza też kurczący się stan wiedzy o budowie Wszechświata. Kiedyś była to materia i eter (względnie pustka). Teraz co nieco wiemy o ok. 4% budulca Wszechświata – reszta to tylko hipotezy. Są jeszcze pozanaukowe hipotezy. Światy równoległe, pętle czasowe, nadprzestrzeń, antygrawitacja.

Przestrzeń
Trudno powiedzieć w jakiej przestrzeni żyjemy my ludzie. Czy międzygwiezdną „pustkę” wypełnia eter, czy jest ona prawie dokładnie przestrzenią geometryczną. O ile w przestrzeni 3-wymiarowej mamy wątpliwości, to 2-wymiarowy świat trudno wyobrazić sobie jako twór tylko geometryczny. Gdyby płaszczaki istniały w płaskiej przestrzeni (np. kulistej egzystującej w przestrzeni 3-wymiarowej) nic nie stałoby na przeszkodzie, aby zmienić płaszczyznę świata i przejść do innej przestrzeni. Coś musi trzymać płaszczaki w ich sprężystej i odkształcalnej przestrzeni. i tym czymś jest fizyczna budowa przestrzeni."Wybuchowi chłopcy" niechcący stwierdzili fizyczność przestrzeni przyjmując inflacyjną fazę rozwoju w/w (przestrzeń powiększa się razem z materią). Wcześniej (za namową Einsteina) udawali, że nie ma "eteru" i problemu przestrzeni. Fizyczność przestrzeni pozwala też wytłumaczyć jak pojedynczy foton przechodzi przez siatkę dyfrakcyjną.

Grawitacja
W świecie płaszczaków grawitacja jest banalnym problemem. Wystarczy, by ich kulisty Wszechświat rozszerzał się ruchem jednostajnie przyspieszonym, a materia była obdarzona inercją. Na materialne ciała w odkształcalnej przestrzeni będzie działać siła przyciągania będąca wypadkową styczną do tej przestrzeni (rys.). Składowa prostopadła – nawet bardzo duża – nie jest zauważalna. Oś, wzdłuż której rozszerza się wszechświat nazwijmy „osią czasu”

 

Światy równoległe
Nazwę światy równoległe możemy potraktować dosłownie – współśrodkowe, kuliste światy są możliwe – ale mało prawdopodobne. Bardziej prawdopodobne wydają się światy niewspółśrodkowe, przy czym mogą one posiadać wspólną lub zupełnie różne osie czasu. Przyjmując wersję pośrednią stawiamy na wszechświaty z wspólną osią czasu. I cóż otrzymujemy – pianę. WSZECHŚWIAT PŁASZCZAKÓW MOŻE BYĆ PIANĄ. Tylko o jakiej dyspersji?. Załóżmy, że w węzłach komórek wszechświata (i tylko tam) mogą przebywać elementarne cząstki materialne. Płaszczaki nie wiedzą o tym, że żyją w płaskim świecie. Ich wszechświat wydaje się 3-wymiarowy. Różni się od 3-wymiarowego świata ciągłego tylko skokowymi zmianami parametrów obserwowanymi w skali mikro. Naukowcy płaszczaków nie dochodząc przyczyny takiego stanu rzeczy nazwali to „zjawiskiem kwantowym”.
Ciekawe co profesor Dewdney powiedziałby o realności tego świata płaszczaków?

P.S
W sierpniu byłem na urlopie i nie zaważyłem, że płaszczaki zbudowały już model wszechświata niewspółśrodkowego z różnymi osiami czasu. Nie wiedzą jeszcze, że fotony są częścią wspólną wszystkich wszechświatów i że obserwują prawie wszystko. Nieskończoną ilość krzyżujących się wszechświatów mają w zasięgu wzroku. No i to, że Pan Bóg zbudował ich Świat z niczego (albo prawie z niczego). Bo powierzchnia (nawet najbardziej rozwinięta) ma objętość równą zero.

Superpłaszczaki?
Doszlśmy do sprzeczności: Świat naszych płaszczaków nie może mieć osi czasu prostopadłej do wszystkich trzech powierzchni, egzystujących w układzie 3wymiarowym. Z drugiej strony zakładamy, że Stwórca Świata kierował się zasadą znaną później jako "brzytwa Ockhama". Nie należy bytów (wymiarów) mnożyć ponad miarę.
Aby rozwiązać problem, musimy odejść od układu kartezjańskiego i przyjąć, że oś czasu jest "prawie prostopadła" do trzech osi podstawowego układu współrzędnych, pomiędzy którymi jest "prawie" kąt 120o
Świat naszych płaszczaków jest więc "podwójnie płaski" (stąd nazwa "Superpłaszczaki"). Bardzo, bardzo spłaszczona piana. Taka sprasowana piramida Sierpińskiego tworząca nieskończony Wszechświat. A tam gdzieś nasze superpłaszczaki z uczonymi tworzącymi modele 11-wymiarowe

Nie ma takiego złego....
co by na dobre nie wyszło. Właśnie miałem dołożyć następny argument za realnością fraktalnego Świata 2d, kiedy znalazłem stronę młodego gniewnego fizyka wyśmiewającego hipotezy Bobuli. Nie przeczytałem jeszcze cytowanej książki, ale wiem że to są te argumenty. No to teraz jest nas (wariatów) co najmniej dwóch -. jeśli nie liczyć E.Stanley'a. On chyba jeszcze nie wie że zmierza w tym samym kierunku.

Olbers, fraktale i wymiar Wszechświata 2009.08.18
Gdyby gwiazdy były rozmieszczone równomiernie w 3-wymiarowym Wszechświecie, niebo byłoby jasne od ich blasku. Ten paradoks autorstwa Olbersa (jak i paradoks grawitacyjny) zmuszają nas do przyjęcia innego modelu – hierarchicznego, fraktalnego rozłożenia materii.
Przykład takiego fraktala podany jest tutaj. Jest on niezupełny, gdyż nie ujmuje wewnętrznej struktury elementu. Należy przypuszczać, że do wewnątrz (w kierunku cząstek zwanych elementarnymi) też mamy budowę fraktalną. I jeśli pogodziliśmy się z faktem malejącej gęstości materii do zera w nieskończoności, to trudno jest zrozumieć, że w środku cząstek nie ma nic (jest tylko pusta dwuwymiarowa powłoka). Nie jestem specjalistą od fraktali i nieznany jest mi przestrzenny fraktal o wymiarze równym 3. Jest natomiast dwuwymiarowa piramida Sierpińskiego, z której (jak z trójkątów Pitagorasa) można zbudować geometrię Wszechświata. Być może nasz Fraktal jest niedoskonały i jego wymiar jest nieco większy od 2 – generując masę i grawitację. Tak uważa Mistrz Bobula nadając masie wymiar od 2 do 3.
Kształt tego stochastycznego Fraktala bardziej powinien przypominać komórkę świata żywego, ziarno metalu czy też rozmieszczenie galaktyk we Wszechświecie. Nawet gazy (a właściwie pary) mają taką strukturę.
Prawdopodobnie przyszły rok pokaże czy mam rację. Chłopcy z CERN w listopadzie 2009 ponownie uruchomią swoją drogą zabawkę i poszukają bozonu Higgsa. Jak znajdą – zwijam interes i będę przez resztę życia sadził groszek ozdobny.

A może dendrytyczny Wszechświat?
Przypadkowo znam się trochę na żeliwie. W tym stopie po modyfikacji, wegiel wydziela się w postaci drobnych płatków. Jeśli węgla jest mało, a modyfikacja silna, wydziela się najpierw dendrytyczny (choinkowy) roztwór węgla w żelazie, a potem drobny grafit. Na nietrawionym przekroju obserwujemy (pod mikroskopem) ciemne wydzielenia grafitu tworzące wzór bardzo podobny do struktury komórkowej. Do odróżnienia obu struktur przydałaby się analiza 3d, co w przypadku odległych gwiazd niezmiennych jest raczej niemożliwe. Gdyby się okazało, że Wszechświat ma budowę dendrytyczną to by znaczyło, że rozszerza się "dendrytyczna nicość". a materia nie ma innego wyjścia. Już parę razy Ludzkość schodziła z piedestału. Ziemia, Słońce, Nasza Galaktyka już dawno przestały być centralnym punktem Świata. Teraz może się okazać że zbudowani jesteśmy z "odpadowego budulca" i to jeszcze w formacie najwyżej 2,2d. Muszę kupić sobie jakiś lek antydepresyjny.

C.D.N.


1) Wikipedia